I to uświadomiło mi moją decyzję.
Minęły zaledwie dwa dni, odkąd odeszłam, ale nie czuję potrzeby powrotu.
Daniel wciąż do mnie pisze, ale przestałam ich czytać.
Wybrałam spokój, bezpieczeństwo i poczucie własnej wartości.
Moje dziecko będzie dorastać w domu, w którym jego matka nie będzie wyśmiewana ani lekceważona.
Ta noc była punktem zwrotnym, ale też momentem jasności.
Bo teraz rozumiem: miłość bez szacunku to wcale nie miłość – to kontrola.
I nie chcę żyć pod tym przebraniem.
