Macocha zabroniła mi siedzieć z rodziną na ślubie mojej siostry, bo „za wszystko zapłaciła”. Milczałam… aż strażnicy nie pozwolili jej zająć honorowego miejsca. Zażądała spotkania z osobą odpowiedzialną za miejsce ceremonii, ale zbladła, gdy zobaczyła, kto się zbliża…

„Dzień dobry, pani Carter” – powiedział spokojnie. „Proszę zwolnić to miejsce”.

„Ty…!” Evelyn zatoczyła się do tyłu. „Co ty tu robisz? Dlaczego…?”

Aleksander splótł ręce za plecami i przyjął postawę osoby przyzwyczajonej do podejmowania stanowczych decyzji. Evelyn poczuła, jak jej oddech przyspiesza, gdy uświadomiła sobie, ile razy na nich patrzyła.

Kilka kroków dalej patrzyłem z niedowierzaniem, próbując zrozumieć związek. Mój ojciec wydawał się równie zszokowany. Clara, która przygotowywała się gdzie indziej, nie miała pojęcia, że ​​jej ceremonia wywróci się do góry nogami.

Aleksander w końcu przemówił.

„Ona doskonale wie, dlaczego” – powiedział cicho. „I wie, dlaczego to miejsce nie należy do niej”.

W pokoju rozległ się szmer. Evelyn zacisnęła zęby i starała się zachować spokój.

„To absurd!” wykrzyknęła. „Nie masz prawa mówić mi, gdzie mam siedzieć. Za wszystko zapłaciłam!”

 

„Nie” – sprostował spokojnie Aleksander. „Nic nie zapłaciłeś”.

Lekko uniósł brodę. „Większość wydatków pokryło centralne kierownictwo, na prośbę kogoś, kogo bardzo dobrze znasz”.

Oczy Evelyn rozszerzyły się z przerażenia. Lauren zarumieniła się i rozejrzała wokół z desperacją.

„Nie… to niemożliwe” – mruknęła Evelyn.

Aleksander skinął głową.

„Ta firma ma większościowego udziałowca, osobę, która interweniowała po tym, jak dowiedziała się o twoim zachowaniu. Ta osoba nigdy nie pozwoliłaby, żeby matka panny młodej została zabrana przez kogoś, kto wyrządził tak wiele krzywdy”.

Serce mi zamarło. Większościowy akcjonariusz? Czy ktokolwiek wiedział? Czy ktokolwiek rozumiał ciche okrucieństwo, którego Clara i ja doświadczaliśmy przez lata?

Pan Hughes powrócił i przemówił wyraźnie.

„Instrukcje były jasne: pani Carter pozostanie na swoim miejscu, ale nie wśród najbliższej rodziny. A panna Amelia Donovan” – powiedział, patrząc mi prosto w oczy – „zajmie należne jej miejsce”.

Moje serce zabiło mocniej.

„Ja… Co?” wyszeptałam.

Aleksander spojrzał na mnie z nieoczekiwanym ciepłem.

„Amelio” – powiedział cicho. „Nie byłem pewien, czy przyjdziesz. Ale twoje miejsce jest w pierwszym rzędzie, jako najstarsze dziecko Davida i siostra panny młodej”.

Evelyn gwałtownie odwróciła się w moją stronę.

„Nie masz racji!” krzyknęła. „Twoja matka nie żyje. Twój ojciec odbudował swoje życie. To ja…”

„Nie ty decydujesz, czyja to rodzina” – przerwał mu chłodno Aleksander. „A już na pewno nie tutaj”.

Nastała ciężka, dusząca, tak gęsta cisza, jakby cały pokój przestał oddychać.